Gimnazjum nr 24 im. Henryka Jordana w Zabrzu
  • fotoj.JPG
  • fotoi.JPG
  • fotoh.JPG
  • fotog-kor1.jpg
  • fotof.jpg
  • fotoe.JPG
  • fotod.jpg
  • fotoc.JPG
  • fotob.JPG
  • fotoa.JPG
  • foto12.jpg
  • foto11.jpg
  • foto07.jpg
  • foto04.jpg
  • foto03.jpg

Węgry, Budapeszt - o tak!;)

(21.05 - 23.05.2010r.)

To było coś wspaniałego. Miasto, które mnie zachwyciło.

Wyjazd zaplanowany był w piątek na godzinę  ósmą. Busik, którym jechaliśmy, okazał się "luksusowy", a szczególnie siedzenia. Razem z Pawłem, Łukaszem i Maćkiem zajęliśmy ostanie 4 miejsca, ponieważ najbardziej nam one odpowiadały;)

Droga była długa, ale nienudna - wszyscy byli czymś zajęci, ja również. Większość słuchała muzyki i grała na komórkach - nie wyobrażam sobie jechać ponad 8 godzin i nic nie robić. To wprost niemożliwe!

Jedyne, co mnie trochę denerwowało, to esemesy przychodzące po każdej przekroczonej granicy (w tym przypadku Czech, Słowacji i Węgier). Po przejechaniu każdej z nich przychodziło nawet po kilka esemesów. Na Słowacji zatrzymaliśmy się, aby zjeść obiad, niestety nie było to możliwe, ponieważ w kolejce do zamówienia jedzenia stało mnóstwo osób, więc ruszyliśmy w dalszą drogę. Gdy wjechaliśmy na teren Węgier, zauważyłem niezrozumiałe wyrazy, które mnie zdziwiły. Dowiedziałem się, że Hungary z angielskiego na polski to Węgry (już coś wiedziałem).

Do Budapesztu dojechaliśmy około godziny 16 i jeszcze zwiedzaliśmy...

Gdy dotarliśmy do hotelu, pierwsze wrażenie to - "to chyba jakiś żart", ale po wejściu do środka to wrażenie - na szczęście - minęło. Zewnętrzna część hotelu była odstraszająca (szczególnie okna), ale za to wnętrze było o niebo lepsze. Pomyślałem: "Gdyby recepcja była zwiastunem hotelu, byłoby cudownie!". Mniej więcej tak było - winda niczego sobie, 10 pięter, na pokoje nie można było narzekać - jednym słowem było ok.

Następnego dnia duużo się działo, ale to bardzo. Zwiedzania mieliśmy tyle, że nie pamiętam dokładnie wszystkiego, co zwiedzaliśmy( normalnie - zawrót głowy). Sam przejazd mostem nad Dunajem - duża satysfakcja! Patrząc na przepływające statki, turystów i architekturę całego miasta, czułem wielką radość - byłem ciekaw, co czeka mnie później... może coś jeszcze lepszego...;)

 

 

 

 

 

 

Najlepiej zapamiętałem Parlament w Budapeszcie - w gigantycznym rozmiarze. Nigdy wcześniej czegoś tak potężnego nie widziałem. Równie dobrze pamiętam barokowe i gotyckie kościoły, bardzo mi się podobały.

 

 

 

 

Bazylika - na jej widok zatkało mnie... to złoto... i ta winda, którą można było wjechać na górę i podziwiać stamtąd wspaniałe widoki.

Dodam, że pogoda wtedy jeszcze dopisywała:)

 

 

 

... wieczorem na obiadokolację w menu był kotlet schabowy i frytki (7. niebo;D).

 

Ostatni dzień - dla mnie najlepszy ze wszystkich! Wybraliśmy się do Muzeum Marcepanu w Szentendre 20 km od Budapesztu. Postacie, zwierzęta i przedmioty z marcepanu - po prostu niesamowite! Po zwiedzeniu można było sobie kupić loda - standardowo.

Następnie mieliśmy czas wolny, aby kupić sobie pamiątki.

 

 

Po południu wybraliśmy się nad źródła termalne. Aczkolwiek musieliśmy dopłacać 400 forintów, ponieważ bilety były droższe niż przewidywano. Pluskaliśmy się w zimnych, jak i w gorących basenach. Nie zabrakło także zjeżdżalni: 4 niebieskie (łagodne) i 1 czerwona (niebezpieczna), kilka zjazdów i byliśmy wykończeni. Po 1,5h pluskania zaskoczył nas deszcz, więc musieliśmy opuścić basen;( W szatni zdarzyła nam się śmieszna sytuacja: kobieta obsługująca szatnie pytała nas po węgiersku, czy mamy bilety ("bileta"). Powiedzieliśmy, że nasz wychowawca je ma. Bez biletów nie mogła otworzyć szatni. Kłóciliśmy się z nią, lecz wciąż nas nie zrozumiała, więc zaczęliśmy się śmiać, bo nie mogliśmy się nijak dogadać. Wreszcie ulitowała się nad nami i otworzyła te szatnie bez okazywania biletu. gdy wszyscy się przebierali, kobieta znowu głośno powiedziała: "Bileta!" -... leżeliśmy na podłodze ze śmiechu.

Do domu dojechaliśmy około godziny 22.30, wróciliśmy cali i zdrowi bez żadnych "usterek";)

Wrażenia spisał Łukasz Ochocki, uczestnik wyprawy.

Linki
Partnerzy szkoły

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookie, których używamy i jak je usunąć, zobacz naszą politykę prywatności.

  Akceptuję Politykę prywatności na tej stronie.
EU Cookie Directive Module Information